-Niki.!!! - wrzasnęłam na cały głos.
Wtedy jakaś starsza pani leżąca po mojej drugiej stronie, której wcześniej nie widziałam odezwała się przyciszonym głosem:
-Jest w śpiączce farmakologicznej, właściwie nie wiem co się stało. Przywieziono was wczoraj w nocą.
-Ale dlaczego ona jest w śpiączce? - znowu krzyknęłam.
-Dostała jakiegoś poważnego urazu. Coś z głową.
Wtedy zamarłam. Wszystko sobie przypomniałam. Te obleśne łapy Adriana.. Aż się wzdrygnęłam. W ciągu sekundy przeleciałam w myślach cały wczorajszy dzień. Aż doszłam do tych cudownych, brązowych oczu. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Jednak nie dawało mi spokoju to, że miałam wrażenie, że już kiedyś widziałam te oczy, ten głos... Kurde. Kto to mógł być? Myśląc o tym, w końcu zaczęły mi się kleić oczy i poszłam spać.
Gdy wstałam drugi raz, byłam w mniejszym szoku. Przy moim łóżku siedziała Sophie, i nerwowo zaciskała ręce, gdy zobaczyła, że mam otwarte oczy, jej twarz się rozpromieniła.
-Hej. Boże.. Wiesz jak się o ciebie bałam. Nie powinnam cię wypuszczać z pokoju. Ale kto wiedział, że on.- i urwała.
Nabrałam powietrza.
-Nikt nie wiedział. Myślałam, że jest moim przyjacielem, a on.. -zatrzymałam się. - Szkoda gadać. A co z Nikolą ? Długo będzie w śpiączce?
-Lekarze mówią, że około 4 dni, ale jeszcze nie wiadomo. Będą nas informować.
-Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. - powiedziałam i spojrzałam na nią z miną typu "Zrób tak, żeby było dobrze, błagam".
-Ja też. A tak ogólnie to jak się czujesz, miśku ?
-Dobrze. Ale nurtuję mnie pewne pytanie.... Nie wiesz, kim był ten brunet, który nosił na rękach?
-Hahaha. Cóż. To wygląda tak, że .... - nie dokończyła, bo na korytarzu słychać było głośną rozmowę, na pewno więcej niż trzech chłopaków. Ale wśród tych męskich głosów usłyszałam też głos Oli.
Ku mojemu zdziwieniu, do naszej sali weszło .... ONE DIRECTION.! ... I Ola, która obejmowała Liam'a wpół , a on uśmiechał się nerwowo, próbując wyrwać się z uścisku, ale Ola nawet nie myślała go puszczać.
Przeleciałam wzrokiem po twarzach chłopaków, i zatrzymałam się na ostatniej twarzy, a dokładniej na oczach. To te oczy. !! Wiedziałam, że skądś kojarzyłam te oczy, ale w życiu nie pomyślałabym, że to oczy ZAYN'A MALIKA - MOJEGO NAJWIĘKSZEGO IDOLA. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
-Hej. Ja jestem Niall. - uśmiechnął się ślicznie.
-Ja Liam. - też się uśmiechnął, ale potem spojrzał jednoznacznie w stronę przyczepionej do niego Oli i wywrócił oczami. Zaczęłam się śmiać
-Harry, ziomek stary. - teraz śmiali się już wszyscy.
-Louis,wasz piękność. - puścił mi oczko, a zaraz potem się ukłonił, co chyba miało być szarmanckie, ale wyszło śmiesznie.
-Zayn. - uśmiechnął się, tak cudnie, uwodzicielsko, a zarazem tajemniczo aż trudno mi to dokładniej opisać.i skinął głową.
-No, a ja Roski. - uśmiechnęłam się najszerzej, jak mi na to pozwalała szczęka.
*z perspektywy Alexis*
Nadal nie mogę uwierzyć w moje szczęście. Wiedziałam, że poznam Liam'a, ale , że tak szybko . Boże kochany. Teraz już go nigdy nie opuszczę. NEVER! NEVER! Wiem, że zachowuję się nienormalnie ciągle za nim chodząc, ale boję się, że jak go puszczę, to on po prostu zniknie. A tak ogólnie to coś długo nie wychodzi z łazienki. Chciałam z nim wejść, ale dał mi wykład na temat "intymności człowieka" , więc dałam spokój. No, ale co on może robić w łazience pół godziny . !
-Liam. Pośpiesz się. Bo Roksi poszła po wypis. Pewnie już na nas czekają. - powiedziałam przez drzwi.
Ale nie usłyszałam żadnego odzewu.
Teraz to już się serio przestraszyłam.
-Liamku, kochany. Nie żartuj sobie i wyjdź. - i znowu nic.
Dużo nie myśląc, zaczęłam się dobijać do drzwi.
Nic, nawet westchnienia. (Ku mojemu zdziwieniu, Li często wzdychał, co było dziwne, ale może po prostu tak ma.)Zaczęłam krzyczeć i biegać po korytarzu w panice. Pobiegłam do recepcji. Pierwsze co, zauważyłam Zayn'a i Roksi, uśmiechających się do siebie. Gdy tylko usłyszeli moje wrzaski odwrócili się,a na ich twarzach widać było przerażenie.
-Jeju, Ola. Co się stało.? - zapytała przestraszona Roksi.
-Liam, Liam.... - zdołałam wysapać.
-No, tam stoi. - wskazał Zayn na punkt koło wyjścia.
Wtedy zobaczyłam Liam'a , Louis'sa, Niall'a i Harr'ego, którzy w znakomitych humorach prowadzili zaciekle jakąś dyskusję. Odetchnęłam z ulgą. I od razu podbiegłam do mojego, kochanego Liasia.
Jak mnie zobaczył, zrobił minę, jakby chciał gdzieś uciec, przynajmniej tak mi się wydawało. Ale w końcu doszłam do wniosku, że mi się przewidziało, bo niby po co miałby robić taką minę.
-Oh. Liam. Tęskniłam. - rzuciłam się na niego, a po chwili zapytałam. - Jak się tu znalazłeś, przecież przed chwilą wchodziłeś do łazienki?
-Hmmm. - zastanowił się Li, a po chwili Lou powiedział :
-On nie lubi przebywać w szpitalnych łazienkach, mdli go od tego. Co nie?
-No.. tak. - odpowiedział mu Liam.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, więc ja też. Chociaż nie wiedziałam o co im chodzi. Na początku, pomyślałam, że skoro go mdli to mógł tam nie wchodzić, albo wyjść drzwiami. Dziwne. Ale postanowiłam więcej się nad tym nie zastanawiać. Skoro tak mówi mój kochany Liaś, tak musi być.! Teraz muszę się cieszyć tym, że mam go przy sobie.
*z mojej perspektywy *
Właśnie wszyscy wyszliśmy ze szpitala. Oczywiście, oprócz Niki, o którą strasznie się bałam. Na recepcji dałam swój numer i mieli mnie na bieżąco powiadamiać. Mi zostało tylko kilka siniaków, no i ... wspomnienia, jeśli można tak to nazwać.A ona... Z nią było już gorzej. Nie wiadomo było, czy po operacji nie będzie żadnych powikłań. Ale byłam jak najlepszej myśli. Poza tym chłopcy i Ola mnie wspierali. Chociaż wiem, że Alexis też się tym wszystkim przejmowała, ale na swój sposób. Była strasznie wpatrzona w Liam'a (widać było, że coraz mniej mu się to podoba), ale wcale jej się nie dziwiłam , była urodzoną Directioner, strasznie się nimi, że tak powiem "jarała". W sumie, ja też należałam do tego fandomu, ale ostatnio w moim życiu zaszło wiele zmian. Przede wszystkim dużo pracowałam, nawet nie miałam czasu o nich poczytać, czy przejrzeć ich twittery. Ale teraz, gdy ich poznałam ... było inaczej. Poznałam ich, jako normalnych, zwykłych *dorosłych nastolatków*
Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale wczorajszy dzień był zarazem okropny i piękny.
W trakcie drogi do parku rozrywki (pomysł Louis'a) spytałam chłopców :
-Ej. A właściwie jak się wtedy znaleźliście w tej agencji ?
-Mieliśmy nagrywać dzisiaj reklamę naszej książki. - powiedział Niall.
-Wtedy usłyszeliśmy wołanie o pomoc... - dokończył Harry.
-Wybiegliśmy z pokojów, i wtedy zobaczyliśmy tą Nikolę całą zakrwawioną. - wszedł mu w zdanie Liam.
-Zayn, nasz bad boy, wszedł do pokoju i jak zobaczył co się tam dzieje... - mówił dalej Niall.
-..przyłożył temu debilowi, i od razu niczym książę z bajki wziął cię na rękę. - zaczął się wygłupiać Lou.
-Tak, a ja w tym czasie zadzwoniłem po pogotowie. - zakończył Li.
-Mój bohaterze. - szepnęła Alexis, która cały czas szła za nim, uwieszona na jego prawej ręce.
Przez cały ten czas, Zayn nie odezwał się ani słowem, tylko przytakiwał i się uśmiechał. Gdy go chwalono robił się taki cichy i nieśmiały, co było niesamowicie słodkie.
Przy recepcji zamieniliśmy tylko kilka zdań, a ja miałam wrażenie, że znam go od lat, i wiem o czym myśli.
Ciągle miałam motyle w brzuchu. To było piękne uczucie, z którym daawno nie miałam do czynienia. Ale podobało mi się to. Wiedziałam, że od teraz będzie inaczej w moich sprawach sercowych.
Wcale nie musiałabym być z Zayn, ale gdy był obok mnie czułam się bezpiecznie i dobrze. Jeśli on tego nie odwzajemni (chociaż nie byłam pewna co dokładnie do niego czuję, ale wiedziałam, że coś na pewno ) uszanuję to. Ważne, żeby tylko ZAWSZE był przy mnie.
W trakcie drogi do parku rozrywki (pomysł Louis'a) spytałam chłopców :
-Ej. A właściwie jak się wtedy znaleźliście w tej agencji ?
-Mieliśmy nagrywać dzisiaj reklamę naszej książki. - powiedział Niall.
-Wtedy usłyszeliśmy wołanie o pomoc... - dokończył Harry.
-Wybiegliśmy z pokojów, i wtedy zobaczyliśmy tą Nikolę całą zakrwawioną. - wszedł mu w zdanie Liam.
-Zayn, nasz bad boy, wszedł do pokoju i jak zobaczył co się tam dzieje... - mówił dalej Niall.
-..przyłożył temu debilowi, i od razu niczym książę z bajki wziął cię na rękę. - zaczął się wygłupiać Lou.
-Tak, a ja w tym czasie zadzwoniłem po pogotowie. - zakończył Li.
-Mój bohaterze. - szepnęła Alexis, która cały czas szła za nim, uwieszona na jego prawej ręce.
Przez cały ten czas, Zayn nie odezwał się ani słowem, tylko przytakiwał i się uśmiechał. Gdy go chwalono robił się taki cichy i nieśmiały, co było niesamowicie słodkie.
Przy recepcji zamieniliśmy tylko kilka zdań, a ja miałam wrażenie, że znam go od lat, i wiem o czym myśli.
Ciągle miałam motyle w brzuchu. To było piękne uczucie, z którym daawno nie miałam do czynienia. Ale podobało mi się to. Wiedziałam, że od teraz będzie inaczej w moich sprawach sercowych.
Wcale nie musiałabym być z Zayn, ale gdy był obok mnie czułam się bezpiecznie i dobrze. Jeśli on tego nie odwzajemni (chociaż nie byłam pewna co dokładnie do niego czuję, ale wiedziałam, że coś na pewno ) uszanuję to. Ważne, żeby tylko ZAWSZE był przy mnie.
bfjkshbfsjhfd jejkuu jaki słodki rozdział *.*
OdpowiedzUsuńOna i Zayn bfhdbfd *.*
Malik coś ty taki cihutkii ? :)
kostka22
Nie żeby coś, ale Niki się przynajmniej wyśpi xD a tak wg to cudowny rozdział, jak zawsze zresztą ;) x
OdpowiedzUsuńDzięki kochane. xx To wiele dla mnie znaczy. ;)
OdpowiedzUsuń