czwartek, 25 lipca 2013

Punkt kulminacyjny "mojej kariery" :D

*sobota*
Wielka scena i ja śpiewająca w pięknej, złotej sukni. Wielki aplaus. Właśnie mam zacząć swój nowy kawałek, szybko biegnę za kulisy. Dziesiątki osób, wszyscy zainteresowani tylko tym, żebym dobrze wyglądała i, żeby sprzęt dobrze działał. Niesamowite uczucie. Właśnie ponowie wychodzę na scenę, słyszę krzyki. A ja witam słuchaczy po krótkiej przerwie......

I nagle słyszę dźwięk budzika. Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się sama do siebie. Po omacku szukałam telefonu pod poduszką, aby wyłączyć ten denerwujący dźwięk. Na wyświetlaczu zobaczyłam godzinę 7.30. Szybko podniosłam się z łóżka i popędziłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zeszłam na dół na śniadanie. Jednak nie byłam głodna i zjadłam jedynie płatki z mlekiem. Poszłam do garderoby, i poszukałam mojej fioletowej sukienki. A następnie czarną marynarkę, z wywiniętymi rękawami, które miały kolor fioletowy i idealnie pasowały do mojej sukienki. Do tego czarne szpilki i gotowe. Od razu się przebrałam i został mi tylko make-up. Po drodze do łazienki złapałam telefon, zobaczyłam, że mam dwa nieodebrane połączenia. O Adriana i Nikoli. Najpierw oddzwoniłam do Adriana
-No hej. Co tam.? - powitałam Adi'ego.
-Cześć. Słuchaj mam złe wieści. - powiedział zawiedzionym głosem.
-Jezu! Gadaj, co się dzieje ? Coś z Niki? -krzyczałam przerażona.
-Nie. Spokojnie. Po prostu nie mogę dzisiaj jechać z tobą do tej Warszawy. Mam finał. Zrozum, jestem kapitanem i muszę być na tym meczu. Jest bardzo ważny.
-Szkoda. Ale ok. Rozumiem. - starałam się, żeby nie słychać było zawodu w moim głosie. Myślałam tylko, że pojedziemy całą paczką. No, ale trudno. Jakoś przeżyję.
-Przepraszam. Będę dzwonił. Powodzenia, mała.
-Też ci życzę powodzenia na meczu. Pa. - i rozłączyłam się. 
Byłam trochę zawiedziona, ale spojrzałam na zegarek. Zostało mi pół godziny do przyjazdu taryfy wysłanej przez burmistrza. Jeszcze nie zadzwoniłam do Niki, ale będziemy się widzieć za pół godziny, także nie ma co tracić czasu. Przeciągnęłam oczy czarnym eye-linerem, trochę tuszu i gotowe. Spakowałam piżamę i ciuchy na powrót. Zobaczyłam przez okno, że samochód już stoi. Założyłam torbę i wyszłam przed dom. Widziałam, że Alexis już idzie. Powitałyśmy się uściskiem i buziakiem w policzek. Po chwili to samo zrobiłyśmy z Niki i zaraz byłyśmy już w drodze. Droga minęła bardzo szybko. Przez cały czas się wygłupiałyśmy się i śpiewałyśmy jak głupie. Mieliśmy też tak sympatycznego kierowcę, że to wszystko tolerował. 

Droga minęła nam bardzo miło. I po jakiś trzech-czterech godzinach stanęłyśmy przed wielkim budynkiem jakiegoś klubu. Gdy weszłyśmy do środka, poczułam mrowienie w brzuchu, tam było tyle osób..... Pomyślałam, że nie mam szans i chciałam się wycofać, ale dziewczyny to zauważyły :
-Szybko. Szybko. Idź po formularz zgłoszeniowy. - mówiły jakby w pośpiechu i zaczęły mnie popychać do stoiska z formularzami. Wszystko działo się jak przez mgłę. Wypełniłam formularz, dostałam numer 12. 
Było tłoczno, dziewczyny usiadły przy jakimś stoliku., ponieważ wszystkie stoliki stanowiły widownie, a ja musiałam iść za kulisy. Trochę się przeraziłam, że będę sama. Ale dziewczyny posyłały mi krzepiące spojrzenia. Jednak, gdy słyszałam te wszystkie wspaniałe głosy innych uczestników, mój zaczął mi się wydawać taki prymitywny. Zaczęłam się bać, a gdy usłyszałam, że wywołują numer 11, to już kompletnie oblała mnie trema. Przede mną wstępował wysoki blondyn, miał nieziemski głos. Wiedziałam, że nie mam szans. No, ale z drugiej strony, co mi szkodzi spróbować. I nagle usłyszałam * A teraz zapraszamy numer 12, Roksanę z Torunia". I wyszłam. Nawet nie wiem kiedy skończyłam śpiewać "Nothnig like us" , a potem "Almost lover". Usłyszałam gromkie brawa i zeszłam ze sceny. Sama nie wiem co jest lepsze: samo śpiewanie, czy te zadowolone miny słuchaczy. Po mnie śpiewały jeszcze cztery osoby.
Następnie było 30 minut przerwy na obrady jury. W tym czasie miałyśmy z dziewczynami pooglądać klub. Gdy zamawiałyśmy w barku lemoniadę, podszedł do mnie facet, taki po 40, przed 50. 
-Ty jesteś ta Roksana z Torunia, prawda? - zapytał z uśmiechem.
-Zgadza się, a pan to....? 
-Jonh Lovati. Jestem Brytyjczykiem, a polskiego uczyłem się specjalnie na takie okazję. Jestem managerem. - wszystkie te wiadomości pochłaniałam z rozdziawioną miną.- Bardzo spodobała mi się twoja barwa głosu. Mam dla ciebie propozycję. Myślę, że masz szanse w show-biznesie. A ja mogę ci pomóc zaistnieć. To moja wizytówka. Jak będziesz zainteresowana, po prostu zadzwoń. - podał mi małą twardą karteczkę i po prostu odszedł. Stałam jak wryta. Słyszałam tylko głosy Oli i Nikoli "Jesteś wielka" , "Wiedziałam, że ci się uda".
Wtedy usłyszałam głos prowadzącego:
- Zapraszam wszystkich uczestników na scenę, zaraz przewodnicząca jury ogłosi werdykt. Proszę ustawić się w kolejności numerków. - ukłonił się i zszedł. Trochę czasu minęło zanim ustawiliśmy się w odpowiedniej kolejności.
Przed nami stała elegnacka kobieta koło sześćdziesiątki, obok młodsza i mniej elegancka. Okazało się, że Mary (tak nazywała się przewodnicząca jury) jest brytyjką i nie umie mówić po polsku, a Marta ( ta druga ) jest tłumaczką. 
-Witam moi drodzy. Wiem, że się stresujecie. Dlatego nie będę przedłużać. 3 miejsce zdobył numer 8 (13-latka z bardzo wysokim głosem, która zaśpiewała dwie piosenki Adele). 2 miejsce zdobył numer 11 (to właśnie ten blondyn).A pierwsze miejsce, jednocześnie wygrywając Konkurs Talentów uzyskał numer...- i zarówno Mary jak i Marta skończyły mówić. Wszyscy byli spięci, oprócz ósemki i jedynastki, którzy mieli jasną sytuację.
Jednak po chwili usłyszałam 12. 12. 12. Szumiało mi w głowie. To przecież mój numer !!! Wyszłam po nagrodę. Mary i Marta uściskały mnie. Słyszałam tylko brawa. Byłam najszczęśliwsza na świecie. Po raz pierwszy pomyślałam, że śpiew to coś czym mogłabym się zająć. Wszystko było na najlepszej drodze.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Oczami Alexis ;)

Obudziłam się o 11.00. Spojrzałam z przerażeniem na zegarek. O boże.! Dzisiaj środa. Znowu będzie szlaban. Jednak strasznie bolała mnie głowa, pomyślałam, że nie mam po co iść do szkoły. Nie dam rady. Próbowałam sobie przypomnieć co działo się wczoraj. Po jakiś 10 minutach przypomniałam sobie, że wczoraj po tym jak Roksi powiedziała nam o czym rozmawiała z burmistrzem Adi wymyślił, że powinniśmy oblać jej sukces, a że akurat moja mama miała być na jakimś spotkaniu biznesowym w Berlinie zdecydowaliśmy, że u mnie będzie najlepiej. Myśląc o tym przeraziłam się jak teraz może wyglądać salon i kuchnia. A potem przypomniałam sobie, że przecież razem z Niki sprzątałyśmy. Oczywiście Adriana i Roksi nie było, bo Adi musiał odprowadzać "naszą krejzolkę". Na nią alkohol działał najgorzej. Po trzecim piwie urywał jej się film, a wódce już nie wspomnę. Ja nigdy nie piłam dużo, a nawet jeśli to nigdy nie traciłam nad sobą kontroli. Jednak wczoraj musiałam dość sporo wypić, bo miałam poważnego kaca. Ciekawe jak trzyma się reszta. Czy są w szkole? Postanowiłam się upewnić i zadzwonić do Nikoli.
-Halo? - usłyszała w słuchawce.
-No hej. Jesteś może w szkole?- zapytałam.
- Tak, z Adrianem. Roksi tak jak ty postanowiła się nie pojawić.Pewnie też ma kaca. -zaśmiała się.
-Też ? - zapytałam. Ciekawe kto jeszcze.
-No, np. ty. Dobra. zaraz dzwonek. Na następnej przerwie zadzwonię do Roksany i wpadniemy do ciebie koło 15.00. Od razu po lekcjach po nią pójdę. Adriana nie będzie, bo ma trening koszykówki. Kończę. Trzymaj się. I pamiętaj pij dużo wody. Pa. - i się rozłączyła.
Cała Nikola, taka opiekuńcza i troskliwa. Ona była najrozsądniejsza z nas wszystkich. Może dlatego, że ja i  Roksi  byłyśmy jedynaczkami, a ona miała dwóch młodszych braci, więc była bardziej dojrzała i odpowiedzialna. Zawsze jej zazdrościłam, miała taką szczęśliwą rodzinę. Moi rodzice rozwiedli się, gdy miałam 10 lat i wtedy mama zapisała mnie na 4 lekcje gitary w tygodniu. Wydaję mi się, że ona myślała, że przez te lekcje zapomnę o tym wszystkim. Nie mogłam się pozbierać. Miałam taki dobry kontakt z tatą, a on po prostu odszedł do tej swojej zdziry i nawet nie dzwonił z życzeniami na moje urodziny. Już niedługo. W styczniu będzie moja osiemnastka założę się, że nawet się tym nie zainteresuję. Tak naprawdę pozbierałam się dzięki Roksanie i jej rodzicom. Wspierali mnie, podczas gdy moja mama cały czas się nad sobą użalała.
Wszyscy myślą, że jestem taka szczera i ogólnie, nie raz słyszałam, że jestem podziwiana za to, że ciągle się uśmiecham. Wewnątrz ciągle jestem smutna, a gdy jestem sama nie wytrzymuję tego, dlatego się tnę. Nie mogę tego powiedzieć nikomu, bo dziewczyny chyba by mnie zabiły. Dlatego staram się nie być sama, bo wtedy naprawdę jest ze mną źle. Gdy jestem z mamą , albo dziewczynami wtedy po prostu o wszystkim zapominam. To dziwne, ale tak ze mną jest.
Jeśli chodzi o szczerość, to owszem mówię to co myślę, ale to komentarze typu : "Nie do twarzy ci w różowym". Roksana opowiadała mi raz, że czasami ma takie impulsy i dzięki nim wie, co powinna robić. Ja natomiast mam przeczucia, które jeszcze nigdy mnie nie zmyliły. Np. jeśli chodzi o Adriana. Zawsze, gdy spotykałyśmy się we trzy, jeszcze jak Niki i Adrian dopiero "kręcili", Nikola była nim oczarowana, opowiadała o nim w samych, super latywach. Roksi zawsze się z nią zgadzała i mówiła, jak to oni do siebie doskonale pasują. Ja podchodziłam do tego zawsze z dystansem.  Od początku podejrzewałam, że ten Adrian ma jakieś złe zamiary względem Nikoli. Niby byli razem chyba z 9 miesięcy, ale to nie dawało mi spokoju. Wiedziałam, że Niki jest z nim szczęśliwa, dlatego nie mówiłam jej o swoich przeczuciach. Mogłaby to odebrać jako zazdrość. Od jakiś 3 miesięcy podkochiwałam się w Danielu, kapitanie drużyny futbolowej. Roksana i Niki, a nawet Adrian nie raz próbowali mnie z nim zapoznać, czy coś, ale ja nie chciała. To było raczej z nudów, w sensie to całe "podobanie". Nie miałam jakiś wielkich nadzieji na związek z nim, po prostu Daniel nie mógł się mi nie podobać, był za przystojny. Bo która dziewczyna mogłaby oprzeć się chłopakowi, który wygląda tak:
 
Poza tym byłam wierna Liam'owi. <3 Tak, tak ciachu z 1D. Wiem, że to może wydać się głupie, ale odkąd zaczęłam być Directioner , jestem pewna, że spotkam kiedyś One direction, a razem z Liam'em stworzymy szczęśliwą parę.
Włączyłam wyświetlacz, 11.20. Muszę szybko się ogarnąć, bo znając życie dziewczyny przyjdą o wiele wcześniej niż zapowiedziały.
Zeszłam na dół, do kuchni. Na śniadanie zrobiłam omelt z serem, wzięłam tabletki na ból głowy i wypiłam chyba z 2 litry wody. 
Najedzona, poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, szybko się ogarnęłam i poszłam do garderoby wybrać ciuchy. W końcu zdecydowałam, że założę moje ulubione jeansy, czarną, luźną bokserkę, a jakby dziewczyny chciały wyjść do jakieś knajpki, położyłam na fotelu zieloną, wojskową kurtkę. Jakoś nie przejmuję się tą całą modą, zawsze ubieram się tak, jak jest mi wygodnie. Pomalowałam rzęsy maskarą, do tego trochę jasnobrązowego eye-linera. I gotowe. Spojrzałam na zegarek: za dziesięć pierwsza. Zostało mi trochę czasu do przyjścia Niki i Roksi.
Postanowiłam zrobić Roksanie niespodziankę i ściągnąć jej podkłady do piosenek, które miała zaśpiewać w sobotę, na tym Konkursie Talentów. Ona nie miała specjalnego programu, a u mnie nie ma problemu, bo przecież moja mama jest informatyczką.
Po ściągnięciu i zgraniu podkładów na płytę założyłam słuchawki na uszy i czekałam na dziewczyny.  Nie mogłam się doczekać, bo byłam pewna, że Roksi będzie chciała przećwiczyć te piosenki. A ja tak lubiłam kiedy śpiewała. Miała piękny głos, i widać było, że śpiewa prosto z serca i, że to sprawia jej frajdę. To było niesamowite. Czułam, że Roksanie uda się zaistnieć w tej branży muzycznej. Miałam takie przeczucie...



czwartek, 11 lipca 2013

Od tego momentu wszystko się zmieniło.

                                                      *następnego dnia*
Wczoraj z całą paczką śpiewaliśmy piosenki One Direction i Rihanny, to mnie odprężyło i przez cały dzień nie myślałam o występie. Jednak dzisiaj znowu obleciał mnie strach. Cóż, raz się żyję - pomyślałam. Specjalnie wstałam godzinę wcześniej, żeby chociaż przypomnieć słowa piosenki Adele- One and Only, którą miałam zaśpiewać przed burmistrzem i jego "koleżkami". Ze szkoły miałam wyjść o 15.00, a dojście do domu Max'a zajęłoby mi jakieś 40 min, więc potem nie miałabym czasu się przygotować. Szybko się zebrałam i popędziłam do szkoły, do plecaka schowałam moją czerwoną sukienkę i czarne szpilki na występ.
Lekcje minęły mi jak przez mgłę. Po lekcjach całą paczką ruszyliśmy na mój występ. Żartowaliśmy i się śmialiśmy i nawet przez moment zapomniałam o występie. Jednak, gdy doszliśmy pod drzwi domu burmistrza przeraziłam się, ale słyszałam tylko:
-Dasz radę, kochana. - mówiła Niki.
-Wierzymy w ciebie. - dorzuciła Alexix.
-Jesteś najlepsza. - zapewniał mnie Adi.
Cieszę się, że ich mam, bez nich byłoby mi trudno.
Powitał mnie Max i pokazał mi moją "garderobę" , czyi pokój, w którym miałam się przebrać. Moi przyjaciele byli już gotowi. Poprawiłam makijaż i wyszłam na podest, który miał być miejscem mojego występu. Prze podestem stal "moi ludzie". A obok mnie burmistrz, który wysyłał pokrzepiające uśmiechy i w końcu powiedział:
-Przed wami wystąpi Roksana, koleżanka z klasy mojego pierworodnego. - zaśmiał się. - Zapewniam, że ma głos jak anioł.
Wtedy zorientowałam się, że na sali jest ok.50 osób. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe, spodziewałam się góra 10 osób. Wydaję mi się, że w moich oczach widać było przerażenie, ale Niki wysłała mi karcące spojrzenie. Postanowiłam wziąć się w garść. Uśmiechnęłam się do wszystkich zebranych.
Wtedy usłyszałam melodię. Muzyka przepełniała mnie od stóp do głowy. Czułam ją. Byłam szczęśliwa, zawsze jestem "happy", gdy śpiewam. W ten sposób wyrażam siebie. To niesamowite.
Tak szybko zleciało, nawet nie wdziałam kiedy zaśpiewałam. Kłaniałam się i usłyszałam gromkie brawa. Spodobały mi się te zachwycone miny słuchaczy.
Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wreszcie! Kolejne doświadczenie! Lubię je zdobywać. Wygrałam z moim strachem, a to największe zwycięstwo.
Zeszłam z podestu. Adrian, Nikola i Ola rzucili się na mnie z gratulacjami. Wtedy podszedł do mnie burmistrz.
-Gratuluję młoda damo.- uśmiechnął się i jego wąsik podskoczył do góry. To był zabawny widok.
-Dziękuję. Starałam się.-uśmiechnęłam się równie serdecznie.
-To po prostu talent!-zakrzyknął burmistrz.-Mam do ciebie propozycję nie do odrzucenia.
-Słucham uważnie.-odpowiedziałam, choć w głębi duszy poczułam niepokój.
-W sobotę o 13.00, w stolicy jest Międzynarodowy Konkurs Talenów. Z każdego województwa wybierana jest jedna osoba. - puścił mi oko.-A ja nie widzę sensu robienia żadnych przesłuchań. Podczas twojego występu, uzgodniliśmy wszystko z kolegami z fachu i wszyscy są za. - uśmiechnął się zadziornie.
-Niestety, ale moich rodziców obecnie nie ma w domu i do końca tygodnia nie będzie, wiec nie będzie miał kto mnie zawieść.- powiedziałam serio zawiedziona. Bo chciałam spróbować, byłam ciekawa jak mi pójdzie w takim wysokim szczeblu, choć szczerze mówiąc nie miałam jakiś wielkich ambicji.
-O to się nie martw, dowóz załatwię. A jeśli będzie trzeba to też nocleg.- W tym momencie jakiś mężczyzna zawołał : Włodek!! - Już, moment. - odpowiedział w pośpiechu burmistrz.- Przyjdź do mnie w sobotę o 9.00.-dokończył, a odchodząc rzucił.-Przygotuj dwie dowolne piosenki.
Zdziwicie się, ale już się nie bałam, a moją pierwszą myślą było: "Zaśpiewam Nothing like us- Justina Biebera i piosenkę A Fize Frenzy - Almost lover."
Spojrzałam na nich, a oni zaklaskali. Byli ze mnie dumni. Cieszyłam się jak dziecko.

wtorek, 9 lipca 2013

A tak działa na mnie moja paczka. :D

Szybko wbiegłam do szkoły i podążyłam do sali 8, w której mieliśmy matematykę. Na szczęście profesora jeszcze nie było. W środku, mimo wszystko cieszyłam się, że zdążyłam. Usiadłam obok Alexis. Pewnie zastanawiacie się skąd u niej taka ksywa. Ola jest wielką fanką Alexis Jordan, wie o niej wszystko i wszystkie jej piosenki zna na pamięć. Od razu powitała mnie uśmiechem (cała ona : wiecznie szczęśliwa).W ławce obok siedziała Nikola z Adrianem.
-Hej. - powiedziałam wszystkim, uśmiechnęłam się najszczerzej jak potrafiłam. Jednak byłam zbyt zdenerwowana, ścisnęło mi serce. "JUTRO 16.00" - tylko ten szum słyszałam w głowie, próbowałam go stłumić, jednak był za silny.
-Nie no nie wierzę. Roksi omal się nie spóźniłaś. Ty taka punktualna. - powiedziała Niki i puściła mi oko. Zaśmiałam się i powiedziałam :
-Ludzie się zmieniają, słonko.
-Ale aż tak? -zapytała ze śmiechem Ola.
-Niedługo nasza gwiazdeczka przestanie bać się publicznych występów i będziemy musieli prosić ją o autografy.- wtrącił się Adi, uśmiechnął się zadziornie i puścił mi szturchańca. Cały on, zawsze lubił mnie podpuszczać. Codziennie cała moja paczka namawiała mi, że muszę wykorzystać swój talent i iść w tym kierunku, jednak nigdy nie brałam tego serio. Ja i ten cały SHOW BIZNES, dobre sobie. Jednak teraz było inaczej, Musiałam zaśpiewać i to przed burmistrzem.! Czasem mam tak, że mówię coś zanim pomyślę. Tak było i teraz.
-Na przykład jutro o 16.00 będę mogła popisać się przed burmistrzem i jego koleżkami..-odpaliłam z uśmiechem, chociaż wewnątrz miałam ostrego stracha. Myślałam, że mnie wyśmieją, nie byli tacy, ale mimo wszystko. Od 17 lat boję się zaśpiewać przed wszystkimi kto nie jest Nikolą, Olą i Adrianem, a teraz mam śpiewać przed burmistrzem i jego kolegami z branży politycznej. Przecież to chore.Ku mojemu zdziwieniu, Alexis rzuciła się na mnie i wrzasnęła
-Wreszcie.!!! Jestem z ciebie dumna, kochanie.
-Ja też!! Na pewno zrobisz na nich wszystkich wrażenie.-dorzuciła Niki i przesłała mi buziaka.
-Młoda, szalejesz. Ale dasz autograf, co nie? -zapytał Adrian z tym swoim uśmieszkiem.
-Hahaha.- zaśmiałam się.-Jeszcze nie jestem taka pewna, czy wystąpię, mam pietra.
Jednak, gdy zobaczyłam smutną minę Alexis i Adriana, a przede wszystkim rażące spojrzenie Nikoli (które tak mnie przerażało) pomyślałam, że to zrobię ze względu na nich. Kocham ich wszystkich i oni na mnie liczą. Nie chcę ich zawieść, jeszcze burmistrz.... A przede wszystkim nie chcę zawieść
siebie.
-Dobra, dobra. Nie patrzcie tak na mnie. Zaśpiewam i koniec.-powiedziałam z uśmiechem.-A wy musicie to zobaczyć. Zresztą przy was będę czuła się pewniej. Będziecie jutro u Max'a o 16.00.? - zapytałam z błagalną miną.
-Oczywiście.-krzyknęli wszyscy. I w tym momencie wszedł profesor i zapadła cisza.
Jednak nie mogłam skupić się na tych wszystkich zadaniach i obliczeniach. Zresztą cały dzień był dla mnie jak przez mgłę. Przerwy spędzaliśmy tak jak zawsze, całą paczką, śmiejąc się i żartując. Jednak ja czułam się jak w innym świecie. Moje serce, mój rozum...Co ja mówię. Całe moje wnętrze śpiewało. Już się tak nie bałam, wiedziałam, że moi przyjaciele są ze mną.
Umówiliśmy się jak zwykle na 17.00. Pożegnałam się z nimi i popędziłam w tym znakomitym nastroju do domu.

poniedziałek, 8 lipca 2013

To od początku...

Zapowiadał się zwykły wtorek. Wstałam z myślą o nudnych lekcjach. Zaczynała mnie nudzić ta monotonna codzienność. W dodatku za oknem padał deszcz, co jeszcze bardziej pogorszyło mój humor. Na ogół rozkręcam się podczas spotkań z moją paczką. Jednak 20 minut drogi do szkoły muszę przeboleć idąc sama, ponieważ nikt z mojej paczki nie mieszkał na tym osiedlu co ja. Jak zwykle wstałam o 7.00,  szybki make-up, wzięłam pierwsze lepsze ciuchy z szafy, w biegu złapałam kanapkę i wyszłam do szkoły. Nienawidzę się spóźniać, wszystkie te czynności mogłabym wykonać na spokojnie i też bym zdążyła, jednak wolę nie ryzykować. Wychodząc z domu, włożyłam słuchawki i włączyłam piosenkę Rihanny "No love allowed". Zawsze idąc do szkoły ją włączam. Nucąc "Hand in the air as he wave me goodbye. He said he care but no tears in his eyes, zaczęłam myśleć o moim byłym chłopaku Patryku. Było nam tak dobrze, ale zawsze muszę wszystko spieprzyć. Kochał mnie, ale moje marzenia i wysokie aspiracje o takiej true love to wszystko zepsuły. Od dziecka wyobrażałam sobie jak poznam "tego jedynego". W jego oczach będę widziała, że to ON. Zawsze wyobrażałam go sobie jako wysokiego bruneta z takimi nutellowymi oczami. Jednak w Toruniu nie było nikogo takiego, kto zwróciłby moją szczególną uwagę. Niki to się trafiło...Miała zajebistego chłopaka. Adi jest od nas rok starszy, czyli ma 18 lat. Można zawsze z nim pogadać. Nie jest typem "zarozumiałego dresiarza" A w Toruniu takich jest najwięcej. Został mi jeden zakręt i byłabym w szkole, jednak poczułam taki impuls. Coś mówiło mi "Wagary, wagary" . Moja intuicja na ogół nie zawodzi. Odwróciłam się i ruszyłam w kierunku odwrotnym niż szkoła. Uliczki były puste, więc głośno, prosto z serca zaczęłam śpiewać piosenkę One direction "They don't know about us". Zaczęłam tańczyć. Kiedy śpiewam czuję się najszczęśliwsza na świecie. Chwilę później poczułam jakieś pykanie na moich plecach. Ten arogancki uśmiech poznałabym wszędzie. Oto Max. Bogaty laluś, który myśli, że może mieć co chce. Ciągle chwali się czego on nie ma. Niby ja też nie mam źle. Rodziców na ogół nie ma, są znanymi architektami, często wyjeżdżają, nawet się mną nie interesują, tylko zostawiają kasę. Mogę robić co chcę, jednak i tak nie wykorzystuje tego w pełni. Założę się, że o wagarach też nie będą wiedzieli. Od niechcenia zdjęłam jedną słuchawkę:
-Czegoo? - zapytałam ze złością. Wiedziałam, że Max nikomu nie powie, że widział mnie tańczącą i śpiewającą. Miał do mnie słabość. Każdy o tym wiedział. Zmieniał swoje "miłostki" jak rękawiczki. Myślał, że może mieć każdą. Ostatnio zarywał do Alexis, ale ona się nie patyczkuje. Teraz przeniósł się na mnie. Na przerwach ciągle za mną chodzi. To nieznośne. Myśli, że ma kasę to jest najważniejszy. Żenada.
-Pięknie śpiewasz, słonko. -powiedział to tak obrzydliwie słodko, że prawie wybuchłam. Jeszcze te naiwne spojrzenie..Arr.
-Odwal się człowieku- warknęłam i odwróciłam się do niego plecami.
-Szkoła to trochę nie w tą stronę. - powiedział złośliwie.
-Jebie mnie to. - wrzasnęłam. Sama nie wiem skąd u mnie tyle złości. To wszystko mnie przerosło.
-Jesteś dla mnie za wulgarna. Zresztą teraz Oliwia wydaję się mi bardziej interesująca.- westchnął.
-Czyli się ode mnie odczepisz? - zapytałam z szczerym uśmiechem.
-Potem. Mój ojciec szuka kogoś kto mógłby zaśpiewać piosenkę Adele "One and Only" na spotkaniu biznesowym. Miałem popytać w szkole. Ale widzę, że już nie muszę szukać, jesteś odpowiednią kandydatką. - powiedział i już się chciał odwracać.
-Poczekaj- krzyknęłam desperacko.- Znam i kocham tą piosenkę-rozmarzyłam się.-Dobrze wiesz, że do twojego taty też mam słabość.-Burmistrz Torunia, miły pan z wąsem, zawsze można z nim pogadać. Max jest jego kompletnym przeciwieństwem.-Ale...-ciągnęlam dalej- Ja nie śpiewam przed publicznością.-spuściłam głowę.
-Hahahaha-Max zaśmiał się tak szyderczo- Ty taki popularsik i się boi ludzi. Hahaha. Dobre- Już miałam się odgryźć, ale nie dał mi szansy. -Zaraz dzwonię do ojca. Bądź jutro u mnie o 16.00. - i poszedł. 
Postawił mnie pod ścianą. Ah tak, to dla niego typowe. Co dziwne, to pulsowanie w sercu się skończyło. Czasami nie rozumiem tej mojej "intuicji". Teraz poczułam, że muszę iść do szkoły. Spojrzałam na zegarek. 7.55. Jeszcze zdążę do kawałek- pomyślałam i pobiegłam do szkoły.  Biegnąc ciągle myślałam o moim jutrzejszym występie. Z jednej strony: przez 17 lat mojego życia nie śpiewałam przed nikim oprócz Alexis i Niki, a poza tym jak im się nie spodoba.... A z drugiej: czułam ekscytację...To będzie taki przełom. Chociaż dowiem się jak to jest. Lubię zdobywać nowe doświadczenia, ale przed tym czuję wielki strach. Z tą myślą wbiegłam do szkoły.

Postacie :3



Roksana /Roksi/ 

Oto ja. Jestem 17-latką, przyjaciele uważają mnie za wariatkę. Często występuję
u mnie tzw. "głupawka".
Jestem optymistką i wrażliwą romantyczką,zawsze marzyłam o takiej true love.
Może dlatego nie mam chłopaka,  czekam na tego jedynego. ;p 
Fascynuję się muzyką.
Kocham śpiewać, choć mam paniczny lęk przed sceną.
Śpiewając można wyrazić siebie i taka jest moja teoria.




Ola /Alexis/

A to moja BFF. Znamy się od dziecka i doskonale rozumiemy.
Ola jest zawsze uśmiechnięta i za to ją podziwiam.
Od 7 lat gra na gitarze i występuję na każdych uroczystościach.
Jest szczera i zabawna.
Podobnie jak ja jest Directioner i kocha się w Liamie. 
Według jej z żadnych innym nie będzie szczęśliwa.




Nikola /Niki/

To moja druga BFF. Znamy się od trzech lat, ale Niki rozumie mnie jak nikt inny.
Zawsze trzymamy się we trzy i to Nikola jest tą od uspokajania.
Na ogół jest spokojna, ale umie pokazać pazurki.;p
Jest realistką i patrzy na świat z dystansem. Ogólnie jest moim całkowitym przeciwieństwem. 
Ale i tak ją kocham. :* 
Chciałaby zostać projektantką mody i szczerze wierzę, że jej się to uda.
Interesuje się modą i widać, że to sprawia jej frajdę.



Adrian /Adi/

A oto nasze ciasteczko i chłopak Niki. 
Razem są tacy szczęśliwi i doskonale do siebie pasują.
Adrian jest zapalonym sportowcem, a dokładniej piłkarzem.
Jest miły i zabawny.
Zrobiłby dla Niki wszystko, widać, że bardzo mu na niej zależy.
Nie poddaje się mimo porażek i między innymi tym mi imponuje.