Szybko wbiegłam do szkoły i podążyłam do sali 8, w której mieliśmy matematykę. Na szczęście profesora jeszcze nie było. W środku, mimo wszystko cieszyłam się, że zdążyłam. Usiadłam obok Alexis. Pewnie zastanawiacie się skąd u niej taka ksywa. Ola jest wielką fanką Alexis Jordan, wie o niej wszystko i wszystkie jej piosenki zna na pamięć. Od razu powitała mnie uśmiechem (cała ona : wiecznie szczęśliwa).W ławce obok siedziała Nikola z Adrianem.
-Hej. - powiedziałam wszystkim, uśmiechnęłam się najszczerzej jak potrafiłam. Jednak byłam zbyt zdenerwowana, ścisnęło mi serce. "JUTRO 16.00" - tylko ten szum słyszałam w głowie, próbowałam go stłumić, jednak był za silny.
-Nie no nie wierzę. Roksi omal się nie spóźniłaś. Ty taka punktualna. - powiedziała Niki i puściła mi oko. Zaśmiałam się i powiedziałam :
-Ludzie się zmieniają, słonko.
-Ale aż tak? -zapytała ze śmiechem Ola.
-Niedługo nasza gwiazdeczka przestanie bać się publicznych występów i będziemy musieli prosić ją o autografy.- wtrącił się Adi, uśmiechnął się zadziornie i puścił mi szturchańca. Cały on, zawsze lubił mnie podpuszczać. Codziennie cała moja paczka namawiała mi, że muszę wykorzystać swój talent i iść w tym kierunku, jednak nigdy nie brałam tego serio. Ja i ten cały SHOW BIZNES, dobre sobie. Jednak teraz było inaczej, Musiałam zaśpiewać i to przed burmistrzem.! Czasem mam tak, że mówię coś zanim pomyślę. Tak było i teraz.
-Na przykład jutro o 16.00 będę mogła popisać się przed burmistrzem i jego koleżkami..-odpaliłam z uśmiechem, chociaż wewnątrz miałam ostrego stracha. Myślałam, że mnie wyśmieją, nie byli tacy, ale mimo wszystko. Od 17 lat boję się zaśpiewać przed wszystkimi kto nie jest Nikolą, Olą i Adrianem, a teraz mam śpiewać przed burmistrzem i jego kolegami z branży politycznej. Przecież to chore.Ku mojemu zdziwieniu, Alexis rzuciła się na mnie i wrzasnęła
-Wreszcie.!!! Jestem z ciebie dumna, kochanie.
-Ja też!! Na pewno zrobisz na nich wszystkich wrażenie.-dorzuciła Niki i przesłała mi buziaka.
-Młoda, szalejesz. Ale dasz autograf, co nie? -zapytał Adrian z tym swoim uśmieszkiem.
-Hahaha.- zaśmiałam się.-Jeszcze nie jestem taka pewna, czy wystąpię, mam pietra.
Jednak, gdy zobaczyłam smutną minę Alexis i Adriana, a przede wszystkim rażące spojrzenie Nikoli (które tak mnie przerażało) pomyślałam, że to zrobię ze względu na nich. Kocham ich wszystkich i oni na mnie liczą. Nie chcę ich zawieść, jeszcze burmistrz.... A przede wszystkim nie chcę zawieść
siebie.
-Dobra, dobra. Nie patrzcie tak na mnie. Zaśpiewam i koniec.-powiedziałam z uśmiechem.-A wy musicie to zobaczyć. Zresztą przy was będę czuła się pewniej. Będziecie jutro u Max'a o 16.00.? - zapytałam z błagalną miną.
-Oczywiście.-krzyknęli wszyscy. I w tym momencie wszedł profesor i zapadła cisza.
Jednak nie mogłam skupić się na tych wszystkich zadaniach i obliczeniach. Zresztą cały dzień był dla mnie jak przez mgłę. Przerwy spędzaliśmy tak jak zawsze, całą paczką, śmiejąc się i żartując. Jednak ja czułam się jak w innym świecie. Moje serce, mój rozum...Co ja mówię. Całe moje wnętrze śpiewało. Już się tak nie bałam, wiedziałam, że moi przyjaciele są ze mną.
Umówiliśmy się jak zwykle na 17.00. Pożegnałam się z nimi i popędziłam w tym znakomitym nastroju do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz