-Halo? - usłyszała w słuchawce.
-No hej. Jesteś może w szkole?- zapytałam.
- Tak, z Adrianem. Roksi tak jak ty postanowiła się nie pojawić.Pewnie też ma kaca. -zaśmiała się.
-Też ? - zapytałam. Ciekawe kto jeszcze.
-No, np. ty. Dobra. zaraz dzwonek. Na następnej przerwie zadzwonię do Roksany i wpadniemy do ciebie koło 15.00. Od razu po lekcjach po nią pójdę. Adriana nie będzie, bo ma trening koszykówki. Kończę. Trzymaj się. I pamiętaj pij dużo wody. Pa. - i się rozłączyła.
Cała Nikola, taka opiekuńcza i troskliwa. Ona była najrozsądniejsza z nas wszystkich. Może dlatego, że ja i Roksi byłyśmy jedynaczkami, a ona miała dwóch młodszych braci, więc była bardziej dojrzała i odpowiedzialna. Zawsze jej zazdrościłam, miała taką szczęśliwą rodzinę. Moi rodzice rozwiedli się, gdy miałam 10 lat i wtedy mama zapisała mnie na 4 lekcje gitary w tygodniu. Wydaję mi się, że ona myślała, że przez te lekcje zapomnę o tym wszystkim. Nie mogłam się pozbierać. Miałam taki dobry kontakt z tatą, a on po prostu odszedł do tej swojej zdziry i nawet nie dzwonił z życzeniami na moje urodziny. Już niedługo. W styczniu będzie moja osiemnastka założę się, że nawet się tym nie zainteresuję. Tak naprawdę pozbierałam się dzięki Roksanie i jej rodzicom. Wspierali mnie, podczas gdy moja mama cały czas się nad sobą użalała.
Wszyscy myślą, że jestem taka szczera i ogólnie, nie raz słyszałam, że jestem podziwiana za to, że ciągle się uśmiecham. Wewnątrz ciągle jestem smutna, a gdy jestem sama nie wytrzymuję tego, dlatego się tnę. Nie mogę tego powiedzieć nikomu, bo dziewczyny chyba by mnie zabiły. Dlatego staram się nie być sama, bo wtedy naprawdę jest ze mną źle. Gdy jestem z mamą , albo dziewczynami wtedy po prostu o wszystkim zapominam. To dziwne, ale tak ze mną jest.
Jeśli chodzi o szczerość, to owszem mówię to co myślę, ale to komentarze typu : "Nie do twarzy ci w różowym". Roksana opowiadała mi raz, że czasami ma takie impulsy i dzięki nim wie, co powinna robić. Ja natomiast mam przeczucia, które jeszcze nigdy mnie nie zmyliły. Np. jeśli chodzi o Adriana. Zawsze, gdy spotykałyśmy się we trzy, jeszcze jak Niki i Adrian dopiero "kręcili", Nikola była nim oczarowana, opowiadała o nim w samych, super latywach. Roksi zawsze się z nią zgadzała i mówiła, jak to oni do siebie doskonale pasują. Ja podchodziłam do tego zawsze z dystansem. Od początku podejrzewałam, że ten Adrian ma jakieś złe zamiary względem Nikoli. Niby byli razem chyba z 9 miesięcy, ale to nie dawało mi spokoju. Wiedziałam, że Niki jest z nim szczęśliwa, dlatego nie mówiłam jej o swoich przeczuciach. Mogłaby to odebrać jako zazdrość. Od jakiś 3 miesięcy podkochiwałam się w Danielu, kapitanie drużyny futbolowej. Roksana i Niki, a nawet Adrian nie raz próbowali mnie z nim zapoznać, czy coś, ale ja nie chciała. To było raczej z nudów, w sensie to całe "podobanie". Nie miałam jakiś wielkich nadzieji na związek z nim, po prostu Daniel nie mógł się mi nie podobać, był za przystojny. Bo która dziewczyna mogłaby oprzeć się chłopakowi, który wygląda tak:

Poza tym byłam wierna Liam'owi. <3 Tak, tak ciachu z 1D. Wiem, że to może wydać się głupie, ale odkąd zaczęłam być Directioner , jestem pewna, że spotkam kiedyś One direction, a razem z Liam'em stworzymy szczęśliwą parę.
Włączyłam wyświetlacz, 11.20. Muszę szybko się ogarnąć, bo znając życie dziewczyny przyjdą o wiele wcześniej niż zapowiedziały.
Zeszłam na dół, do kuchni. Na śniadanie zrobiłam omelt z serem, wzięłam tabletki na ból głowy i wypiłam chyba z 2 litry wody.
Najedzona, poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, szybko się ogarnęłam i poszłam do garderoby wybrać ciuchy. W końcu zdecydowałam, że założę moje ulubione jeansy, czarną, luźną bokserkę, a jakby dziewczyny chciały wyjść do jakieś knajpki, położyłam na fotelu zieloną, wojskową kurtkę. Jakoś nie przejmuję się tą całą modą, zawsze ubieram się tak, jak jest mi wygodnie. Pomalowałam rzęsy maskarą, do tego trochę jasnobrązowego eye-linera. I gotowe. Spojrzałam na zegarek: za dziesięć pierwsza. Zostało mi trochę czasu do przyjścia Niki i Roksi.
Postanowiłam zrobić Roksanie niespodziankę i ściągnąć jej podkłady do piosenek, które miała zaśpiewać w sobotę, na tym Konkursie Talentów. Ona nie miała specjalnego programu, a u mnie nie ma problemu, bo przecież moja mama jest informatyczką.
Po ściągnięciu i zgraniu podkładów na płytę założyłam słuchawki na uszy i czekałam na dziewczyny. Nie mogłam się doczekać, bo byłam pewna, że Roksi będzie chciała przećwiczyć te piosenki. A ja tak lubiłam kiedy śpiewała. Miała piękny głos, i widać było, że śpiewa prosto z serca i, że to sprawia jej frajdę. To było niesamowite. Czułam, że Roksanie uda się zaistnieć w tej branży muzycznej. Miałam takie przeczucie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz