piątek, 2 sierpnia 2013

Trudna decyzja ...

Obudziłam się, podążyłam niewidzącym wzrokiem za moim telefonem. Gdy go znalazłam z przerażeniem zobaczyłam, że jest godzina 10.00. Ale po chwili uspokoiłam się. "Przecież dzisiaj niedziela". Poszłam garnąć się do łazienki. Wczoraj wróciliśmy koło północy, mieliśmy nocować w Warszawie, ale Niki się uparła, że chce wracać.  Nie byłam głodna, więc nawet nie schodziłam na dół. Koło umywalki leżała jakaś mała karateczka, na której widniał napis "John Lovati, menager gwiazd i numer telefonu". Przez chwilę nie mogłam uwierzyć, że trzymam coś takiego. Od razu otworzyłam laptopa i wpisałam w wyszukiwarce "John Lovati", kliknęłam na pierwszy link i zaczęłam czytać.
"John Lovati sławny brytyjski menager i doradca wizerunku...ble, ble,ble..
Wykreował takie gwiazdy jak Eminem, Rihanna, Shakira, Matt Pokora itd."
Patrzyłam w monitor jak głupia. Bo niby po co taki ktoś miałby mnie prosić o kontakt. Wiedziałam, że muszę jakoś śpiewać, skoro zajęłam pierwsze miejsce. Poza tym śpiewając czułam się taka szczęśliwa. Postanowiłam zadzwonić do Niki, ona spojrzy na to wszystko z dystansem. Alexis pewnie by mnie dopingowała i w ogóle. Ale potrzeba mi obiektywnej oceny.
-Halo?- usłyszałam głos Nikoli w słuchawce.
-Hej, hej. Masz czas? Wpadniesz do mnie?
-Wiesz, właśnie jestem z Adrianem u mnie w domu. Rodzice w pracy, a chłopaki poszli do wesołego miasteczka. Także c'mon. - odpowiedziała Niki. Chciałam pogadać z nią sam na sam, ale skoro tak, to nie mam innego wyjścia.
-Okej. Dzwonię do Alexis i za jakieś pół godziny jesteśmy.
-Dobra. Papatki. - i rozłączyła się. 
Zaraz wykręciłam numer Oli i umówiłyśmy się, że przyjdę po nią za pół godziny i pójdziemy do Niki, i tak było po drodze.
Nie było czasu, więc wyciągnęłam z szafy luźny kremowy sweter z białymi serduszkami i dżinsy z ćwiekami. Szybko się ubrałam. Przeciągnęłam rzęsy tuszem i założyłam moje kujonki. Wprawdzie nie miałam już żadnej wady, ale strasznie je lubiłam. Zamknęłam drzwi, odwróciłam się i zobaczyłam samochód  moich rodziców. 
-Cześć córciu.- powiedziała mama, cmoknęła mnie w policzek i weszła do domu, następnie tata powtórzył wszystkie te czynności. 
Tak, cali oni. Nie było ich dwa tygodnie, i tylko na tyle ich stać ! Nawet nie zainteresowało ich jak się mam, co robiłam. Byłam wściekła, ale nie chciałam psuć sobie tego dnia. Przypomniałam sobie mój wczorajszy występ oraz John'a Lovati'ego i od razu zrobiło mi się lepiej.

U Nikoli byłyśmy po jakieś godzinie, bo Alexis nie mogła się zdecydować co włożyć. A potem miała problem z make-up'em. W końcu jednak się zdecydowała na wzorzaste legginsy i do tego żółtą pół-transparentną koszule, która przy kołnierzyku miała ćwieki. Zrobiła sobie też tzw "kocie oczy" za pomocą fioletowego eye-linera. 
Zaczęłam pukać, a po chwiki usłyszałam krzyk Nikoli za drzwiami "Wchodźcie!!!" . Zrobiłyśmy to. Gdy otworzyłyśmy drzwi i zobaczyłyśmy jak Niki stoi nad stołem  i coś przy nim robi, a za nią Adrian obejmuje ją w pół i drażni jej szyję. Widać było, że się kochają. Chociaż nie zrobili tego "następnego kroku" wydawałoby się, że Adi'emu wcale na tym nie zależy. To fajne, że nie myślał tylko o sexie, jak większość chłopaków w naszym wieku. Ja niestety nie byłam dziewicą już od roku. Ale strasznie żałowałam, bo po tygodniu zrozumiałam, że wcale nie kochałam Maćka (chłopaka, z którym przeżyłam swój pierwszy raz).
Alexis rzuciła się na kanapę i spytała:
-Co oglądamy? 
-Mama kupiła wczoraj jakiś horror. "Mama" czy coś takiego. Zaraz przyniosę. Podobno dobry, chociaż wątpię.-rzuciła obojętnie i podeszła do półki z płytami CD .
-Musi być horror? -zapytałam. Nie bardzo lubiłam tego typu filmy.
-Oj. Bez przesadyzmu. - uśmiechnęła się zadziornie i wyjęła płytę z regału.
-Jakby co ja wcale się nie boję.- powiedziałam z sarkazmem i przewróciłam oczami. 
Wszyscy parsknęli śmiechem.
Za chwilę wszyscy siedzieli na kanapie z miskami popcornu i chipsów. Nikola siedziała wtulona w Adriana i oboje byli niewzruszeni tym co dzieje się na ekranie. Natomiast ja i Ola siedziałyśmy ściśnięte i zakryte poduszkami i  ciągle piszczałyśmy. Chociaż ja prawdę mówiąc nie widziałam wiele za poduszki. 
Po skończonym filmie Adrian poszedł do kuchni po lemoniadę. Gdy wrócił zastanawiałam się, jak zacząć temat o tym John'ie. Jakby czytając mi w myślach odezwała się Alexis:
-I co zadzwoniłaś do tego faceta, z którym wczoraj gadałaś.? 
-Z jakim facetem? - zapytał Adi, zanim zdążyłam odpowiedzieć i Nikola zaczęła mu wszystko tłumaczyć. Gdy Niki skończyła mówić, Ola zapytała zniecierpliwiona:
-Dzwoniłaś czy nie? 
-Jeszcze nie.- rzuciłam i spotkałam się z piorunującymi spojrzeniami przyjaciół.-W ogóle zastanawiam się czy zadzwonić.-ciągnęłam dalej.
-Nad czym się zastanawiać, mała? - krzyknął Adrian.
-Właśnie. To jest twoja szansa. Wykorzystaj ją.- powiedziała Niki.
-Zgadzam się z przedmówczynią. - uśmiechnęła się Alexis i zaczęła podrygiwać.
-Myślicie? - zapytałam rozradowana.
-Pewnie. -zakrzyknęli wszyscy, a Nikola wymierzyła mi kuksańca w brzuch.
-To zadzwonię jutro, bo dzisiaj trochę późno.- spojrzałam na zegarek, który pokazywał godzinę 21.02.
-Obiecujesz? - zapytała Alexis.
-I promise. - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek.
Reszta wieczoru minęła w miłej atmosferze. Później obejrzeliśmy jeszcze "Dom snów". Po czym pożegnaliśmy się z Niki. I razem z Adrianem wróciliśmy do domów. Po rozstaniu z przyjaciółmi myślałam, co powiem jutro John'emu. Popatrzyłam na wizytówkę od niego i uśmiechnęłam się sama do siebie. Moja marzenie właśnie się spełniały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz