Zapowiadał się zwykły wtorek. Wstałam z myślą o nudnych lekcjach. Zaczynała mnie nudzić ta monotonna codzienność. W dodatku za oknem padał deszcz, co jeszcze bardziej pogorszyło mój humor. Na ogół rozkręcam się podczas spotkań z moją paczką. Jednak 20 minut drogi do szkoły muszę przeboleć idąc sama, ponieważ nikt z mojej paczki nie mieszkał na tym osiedlu co ja. Jak zwykle wstałam o 7.00, szybki make-up, wzięłam pierwsze lepsze ciuchy z szafy, w biegu złapałam kanapkę i wyszłam do szkoły. Nienawidzę się spóźniać, wszystkie te czynności mogłabym wykonać na spokojnie i też bym zdążyła, jednak wolę nie ryzykować. Wychodząc z domu, włożyłam słuchawki i włączyłam piosenkę Rihanny "No love allowed". Zawsze idąc do szkoły ją włączam. Nucąc "Hand in the air as he wave me goodbye. He said he care but no tears in his eyes, zaczęłam myśleć o moim byłym chłopaku Patryku. Było nam tak dobrze, ale zawsze muszę wszystko spieprzyć. Kochał mnie, ale moje marzenia i wysokie aspiracje o takiej true love to wszystko zepsuły. Od dziecka wyobrażałam sobie jak poznam "tego jedynego". W jego oczach będę widziała, że to ON. Zawsze wyobrażałam go sobie jako wysokiego bruneta z takimi nutellowymi oczami. Jednak w Toruniu nie było nikogo takiego, kto zwróciłby moją szczególną uwagę. Niki to się trafiło...Miała zajebistego chłopaka. Adi jest od nas rok starszy, czyli ma 18 lat. Można zawsze z nim pogadać. Nie jest typem "zarozumiałego dresiarza" A w Toruniu takich jest najwięcej. Został mi jeden zakręt i byłabym w szkole, jednak poczułam taki impuls. Coś mówiło mi "Wagary, wagary" . Moja intuicja na ogół nie zawodzi. Odwróciłam się i ruszyłam w kierunku odwrotnym niż szkoła. Uliczki były puste, więc głośno, prosto z serca zaczęłam śpiewać piosenkę One direction "They don't know about us". Zaczęłam tańczyć. Kiedy śpiewam czuję się najszczęśliwsza na świecie. Chwilę później poczułam jakieś pykanie na moich plecach. Ten arogancki uśmiech poznałabym wszędzie. Oto Max. Bogaty laluś, który myśli, że może mieć co chce. Ciągle chwali się czego on nie ma. Niby ja też nie mam źle. Rodziców na ogół nie ma, są znanymi architektami, często wyjeżdżają, nawet się mną nie interesują, tylko zostawiają kasę. Mogę robić co chcę, jednak i tak nie wykorzystuje tego w pełni. Założę się, że o wagarach też nie będą wiedzieli. Od niechcenia zdjęłam jedną słuchawkę:
-Czegoo? - zapytałam ze złością. Wiedziałam, że Max nikomu nie powie, że widział mnie tańczącą i śpiewającą. Miał do mnie słabość. Każdy o tym wiedział. Zmieniał swoje "miłostki" jak rękawiczki. Myślał, że może mieć każdą. Ostatnio zarywał do Alexis, ale ona się nie patyczkuje. Teraz przeniósł się na mnie. Na przerwach ciągle za mną chodzi. To nieznośne. Myśli, że ma kasę to jest najważniejszy. Żenada.
-Pięknie śpiewasz, słonko. -powiedział to tak obrzydliwie słodko, że prawie wybuchłam. Jeszcze te naiwne spojrzenie..Arr.
-Odwal się człowieku- warknęłam i odwróciłam się do niego plecami.
-Szkoła to trochę nie w tą stronę. - powiedział złośliwie.
-Jebie mnie to. - wrzasnęłam. Sama nie wiem skąd u mnie tyle złości. To wszystko mnie przerosło.
-Jesteś dla mnie za wulgarna. Zresztą teraz Oliwia wydaję się mi bardziej interesująca.- westchnął.
-Czyli się ode mnie odczepisz? - zapytałam z szczerym uśmiechem.
-Potem. Mój ojciec szuka kogoś kto mógłby zaśpiewać piosenkę Adele "One and Only" na spotkaniu biznesowym. Miałem popytać w szkole. Ale widzę, że już nie muszę szukać, jesteś odpowiednią kandydatką. - powiedział i już się chciał odwracać.
-Poczekaj- krzyknęłam desperacko.- Znam i kocham tą piosenkę-rozmarzyłam się.-Dobrze wiesz, że do twojego taty też mam słabość.-Burmistrz Torunia, miły pan z wąsem, zawsze można z nim pogadać. Max jest jego kompletnym przeciwieństwem.-Ale...-ciągnęlam dalej- Ja nie śpiewam przed publicznością.-spuściłam głowę.
-Hahahaha-Max zaśmiał się tak szyderczo- Ty taki popularsik i się boi ludzi. Hahaha. Dobre- Już miałam się odgryźć, ale nie dał mi szansy. -Zaraz dzwonię do ojca. Bądź jutro u mnie o 16.00. - i poszedł.
Postawił mnie pod ścianą. Ah tak, to dla niego typowe. Co dziwne, to pulsowanie w sercu się skończyło. Czasami nie rozumiem tej mojej "intuicji". Teraz poczułam, że muszę iść do szkoły. Spojrzałam na zegarek. 7.55. Jeszcze zdążę do kawałek- pomyślałam i pobiegłam do szkoły. Biegnąc ciągle myślałam o moim jutrzejszym występie. Z jednej strony: przez 17 lat mojego życia nie śpiewałam przed nikim oprócz Alexis i Niki, a poza tym jak im się nie spodoba.... A z drugiej: czułam ekscytację...To będzie taki przełom. Chociaż dowiem się jak to jest. Lubię zdobywać nowe doświadczenia, ale przed tym czuję wielki strach. Z tą myślą wbiegłam do szkoły.
Uhuhuhu, Pani Malik, zaszalała pani :* rozdział jest super <333, czekam na next'a bejbe ;) xoxx
OdpowiedzUsuńUczę się od najlepszych :***
OdpowiedzUsuńAwwwww. :* uczeń przerasta miszczunia :****
OdpowiedzUsuńJeszcze daleko mi do ciebie, miśku xoxo <33
OdpowiedzUsuń